Przekazywanie wiary dzieciom w życiu codziennym

Przekazywanie wiary dzieciom w życiu codziennym: wyzwanie dla chrześcijańskich rodziców! Czym jest wiara? Cokolwiek to jest, aby to przekazać, trzeba to najpierw posiąść. Ale posiadanie go nie jest określeniem, które najlepiej pasuje do wiary, ponieważ jest to przede wszystkim dar z nieba! Prawdziwy prezent, nieoczekiwany dla niektórych, ale bardzo mile widziany dla innych, o które prosili i pragnęli!

Ten dar jest przyjmowany, pielęgnowany, przeżywany. Dla nas, chrześcijańskich rodziców, pojawia się więc wielkie wyzwanie: najpierw sami żyć wiarą, aby potem móc ją przekazywać! Musimy najpierw codziennie zaspokajać nasze pragnienie, czerpiąc ze źródła życia, czyli ze Słowa Bożego i sakramentów, które dają nam oczy, aby codziennie widzieć i rozpoznawać Chrystusa w innych i we wszystkim, co nam się przydarza. Wiara to nowe życie, to ruch, t podróż, to zaufanie komuś innemu.

Potrzeba pokory, aby móc zaakceptować, że nasze życie należy oddać w ręce kogoś innego, kto wie, co jest dla nas najlepsze, kto nas zna i chce nas wyprowadzić z naszego życia zbudowanego z miłości, niewolników pozorów, tego, co myśli Inni z nas, niewolników osądu innych, nieumiejętności mówienia prawdy w pełni, konieczności ciągłego bycia nieskazitelnym. I tylko w Kościele możemy przyjąć tę wiarę, która wyprowadza nas poza nasze mury, która prowadzi nas do dawania widzialnych znaków działania Chrystusa w naszym życiu.

Konieczność ciągłego bycia nieskazitelnym

My chrześcijańscy rodzice musimy walczyć każdego dnia! Życie w wierze oznacza walkę. Wiedząc, że każdego ranka po przebudzeniu musisz rozpocząć walkę; a Kościół daje nam broń, w tym modlitwę. Bez tego wiara słabnie i nie jesteśmy chronieni przed wszystkimi trudnymi sytuacjami i konsekwencjami naszych grzechów.

To jak pójście na wojnę bez broni i bez strategii, nie mamy obrony, zostalibyśmy brutalnie zaatakowani i pokonani. Dlatego jako rodzice ważne jest, aby dzień zaczynać od modlitwy, czyli słuchania jedynego słowa, jakie daje nam życie. Aby zobaczyć, jaka jest wola Boża na co dzień w naszym życiu, aby zrozumieć, co Pan mówi do Ciebie, dla Ciebie matko lub ojcze, dzisiaj, w Twoim życiu teraz, a nie jutro, trzeba zacząć dzień od modlitwy. czytając ewangelię dnia, czytając psalmy, lub kto z porannymi pochwałami brewiarza, oddając nasze życie w ręce Tego, który wie, co sprawia nam cierpienie i czym się radować. Zobacz na https://www.rdn.pl/religia/radosc-milosci-czyli-ogolnopolski-kongres-nowej-ewangelizacji-wideo

Jako katoliczka, żona i matka, aby zobaczyć, że historia mojego poprzedniego życia nie jest porażką, ale błogosławieństwem Pana, muszę Mu się oddać. Aby móc zobaczyć, że moje obecne życie jest darem, kochać męża i dzieci, potrzebuję siebie. Aby nie być dla siebie surową, kiedy się mylę, muszę oddać się Chrystusowi, który kocha mnie takim, jakim jestem. Dlatego jako matka najpierw muszę oddać się w ręce kogoś, kto zna mnie lepiej niż ja sama, kto wie, że nie jestem wierna, nie jestem tak dobra i dobra, jak mi się wydaje.

Nie mogę się ukrywać, bo on mnie zna i kocha

Wreszcie jest ktoś, przed kim nie mogę bronić i usprawiedliwiać. Wreszcie jest ktoś, przed kim nie wolno mi udawać dobrego, nie mogę się ukrywać, bo on mnie zna i kocha.

Począwszy od dnia, wiedząc, że jestem głęboko kochany przez tego Boga, który powołał mnie do bycia chrześcijaninem i dał mi łaskę życia wiarą w Kościele, prowadzonym za rękę, tylko w ten sposób mogę myśleć, że mogę przekazać wiarę. Wtedy też mógłbym być niemy, nie wypowiadać ani słowa, też przekazuję wiarę bez mówienia, dając w ten sposób przykład oddania się drugiemu, udowadniając, że prawdziwe szczęście, a nie to ulotne, które znika natychmiast, jak to, które ci oferuje świat, potem ten prawdziwy, ta odrobina życia wiecznego już tu na ziemi żyła, przychodzi do mnie od Chrystusa, a nie ode mnie.

Prawdziwe szczęście nie przychodzi do mnie z mojej pracy, z pomagania innym tylko z moją, być może z tego, jak dobrze radzę sobie z organizacją dnia, byciem dokładnym i punktualnym, robieniem wielu rzeczy, angażowaniem się z dziećmi, wykonywaniem z nimi prac domowych, rozmawianiem z o Bogu, organizując wycieczki i grupy zabawowe, pracując od rana do wieczora, godząc pracę z domem, studiując, będąc dostępnym dla innych i robiąc wiele dobrych rzeczy.

A najlepszym dziedzictwem, jakie możemy pozostawić naszym dzieciom, jest błogosławienie naszego życia, naszej własnej historii, ale do tego potrzebuję Chrystusa i Kościoła. Dzieci widzą postawę oddania się i zaufania Bogu, a dzieci widzą, że w Bogu pokładasz nadzieję, a dzieci na własne oczy zobaczą, że chrześcijańscy rodzice nie są szczęśliwi, ponieważ w ich życiu wszystko jest w porządku. problemami lub są doskonałymi, praktycznie niemożliwymi rzeczami, ale dlatego, że nie są rozczarowani miłością, w której pokładali całą swoją ufność, którą jest Chrystus.

 

Patryk Nowak Autor

Dodaj komentarz